Bezpieczeństwo Zero Trust

Zero Trust to nie produkt do kupienia, tylko sposób projektowania dostępu. Pomagamy przejść od modelu „sieć wewnętrzna jest zaufana” do weryfikacji przy każdym żądaniu.

Problem

Co rozwiązujemy

Klasyczna architektura zakłada, że to, co jest w sieci firmowej, jest zaufane. Ten model przestał odpowiadać rzeczywistości, w której pracownicy łączą się z domu, dane są w chmurze, a dostawcy mają dostęp do wewnętrznych systemów.

Efekt jest taki, że jedno przejęte konto albo jedno urządzenie w VPN daje atakującemu pozycję wewnątrz — a wewnątrz nikt już nie pyta o uprawnienia. Większość poważnych incydentów, które analizujemy, wygląda dokładnie tak.

Zero Trust odwraca założenie: żadne żądanie nie jest zaufane z powodu tego, skąd pochodzi.

Co obejmuje usługa

Zaczynamy od oceny dojrzałości: gdzie faktycznie jesteś w obszarach tożsamości, urządzeń, sieci i danych. Wynikiem nie jest ocena punktowa dla samej oceny, tylko lista luk uszeregowana według ryzyka i kosztu usunięcia.

Na tej podstawie budujemy mapę drogową rozłożoną na etapy, z których każdy ma samodzielną wartość — tak, żeby projekt nie wymagał osiemnastu miesięcy przed pierwszym efektem. Wspieramy wdrożenie kolejnych elementów: silnego uwierzytelniania, dostępu warunkowego, ograniczenia uprawnień stałych i segmentacji.

Rekomendacje przekazujemy w formie, którą można przedstawić zarządowi — z uzasadnieniem kosztu i ryzyka, a nie samą listą zadań technicznych.

Jak wygląda wdrożenie

  1. Ocena dojrzałości

    Sprawdzamy stan faktyczny w obszarach tożsamości, urządzeń, sieci i danych — na podstawie konfiguracji, nie deklaracji.

  2. Priorytetyzacja luk

    Układamy luki według ryzyka i kosztu usunięcia. Nie wszystko trzeba robić naraz i nie wszystko warto robić w ogóle.

  3. Mapa drogowa etapowa

    Dzielimy program na etapy, z których każdy sam w sobie zmniejsza ryzyko. Pierwszy efekt ma być widoczny w tygodniach, nie kwartałach.

  4. Wsparcie wdrożenia i przegląd

    Towarzyszymy realizacji kolejnych etapów i wracamy do wdrożonych elementów, żeby sprawdzić, czy działają tak, jak zakładaliśmy.

Efekty

Przede wszystkim przestajesz zależeć od założenia, że sieć wewnętrzna jest bezpieczna. Przejęcie jednego konta przestaje oznaczać dostęp do wszystkiego, co to konto widzi.

Drugi efekt jest organizacyjny: masz plan, który da się realizować etapami i rozliczać. Zero Trust bez mapy drogowej zwykle kończy się kupieniem kilku narzędzi i uznaniem tematu za zamknięty.

Najczęstsze pytania

Czy Zero Trust to konkretny produkt?

Nie. To model projektowania dostępu, który realizuje się przy pomocy wielu mechanizmów — uwierzytelniania, dostępu warunkowego, segmentacji, zarządzania uprawnieniami. Dostawcy sprzedają narzędzia wspierające ten model, ale samo kupienie narzędzia nie czyni organizacji Zero Trust.

Czy musimy wdrożyć wszystko naraz?

Nie, i odradzamy takie podejście. Dzielimy program na etapy, z których każdy samodzielnie zmniejsza ryzyko. Najczęściej największy efekt przy najmniejszym koszcie daje uporządkowanie tożsamości i uprawnień, więc zwykle zaczynamy właśnie tam.

Czy to wymaga rezygnacji z VPN?

Niekoniecznie od razu. VPN przestaje jednak być granicą bezpieczeństwa i staje się wyłącznie kanałem transportowym — dostęp do konkretnych zasobów jest weryfikowany osobno, niezależnie od tego, czy użytkownik jest „w sieci”.

Jak przekonać zarząd, że to potrzebne?

Raport z oceny dojrzałości przygotowujemy w dwóch warstwach: podsumowanie z oceną ryzyka i kosztu dla zarządu oraz część techniczną dla zespołu IT. Decyzja o priorytetach zapada wtedy na podstawie tego samego dokumentu.

Czy Zero Trust jest wymagany przez NIS2?

Dyrektywa nie wymienia Zero Trust z nazwy. Wymaga natomiast kontroli dostępu, zarządzania uprawnieniami i ograniczania skutków incydentów — a to są dokładnie te obszary, które program Zero Trust porządkuje.

Zabezpiecz swój biznes już dzisiaj